Żale amatora kwaśnych jabłek

Powiem tak: medal Mistrzostw Polski to medal Mistrzostw Polski. Czas był słaby. Biegło się srednio. Na szczęście nie mam chorych ambicji ani kompleksów niższości, nie muszę nic nikomu udowadniać. Jak będzie dobrze, będą wyniki. Aha Mistrzem Polski został Błażej Brzeziński. Gratulacje! 🙂 Był bardzo mocny. Za to należą się gratulacje i jemu i trenerowi. Wniosek jest jeden. Żeby biegać , trzeba biegać. i nie pomogą żadne czary typu 15min jog/15min marszu( czyli w sumie półgodzin treningu) na trzy dni przed maratonem z czarodziejską różdżką  w ręku. Zadowolony jestem jedynie z faktu, że jest zdrowie.

Dostałem paczkę z Nike, fajne to uczucie, prezent za to, że istniejesz, bo w sumie nic im nie pomagam.  A buty takoje.

Na razie w nich chodzę. Miekkie są i gąbczaste. Ciekaw jest jak zachowają się te rozcięcia jak będę biegał w nich po lesie, czy nie będą igly i kamienie wpadały. I czy nie będzie czuć tych wcięć jak będę biegł. Relacja za jakiś czas.

Jak to mówią: złej baletnicy przeszkadza nawet….

Kiedy dzwoniłem do organizatora przed biegiem, żeby spytać sie czy może ze mną na trasie jechać mój serwis na rowerze, odpowiedziano mi że nie i że jest to regulaminowo zabronione, że będą tam jechali oficjele z Pzla i że jak tylko coś tahego zobaczą to będzie dyskw.Więc zrezygnowałem z tego. Dodatkowo picie mogło być podawane tylko w punktach odżywiania i odświeżania, nigdzie indziej na trasie. Więc się do tego jak głupek dostosowałem. Na ostatniej pętli, gdy dublowało się zawodników, nie mogłem dopchać się do niektórych punktów odżywczych, bo musiałbym po prostu zatrzymać się i zacząć rozpychać łokciami, tak były oblegane. Więc po prostu omijałem je . I tak wyszło że ostatnie 12km przeleciałem prawie bez wody. Z zazdrością myślałem o Błażeju, gdyż jechał z nim trener na rowerze i wspierał go dobrym słowem. Ale jest nauczka na przyszłość. Nie wnikać w regulaminy, robić swoje.

Swoją drogą czołówka powinna mieć wsparcie z roweru, czy z innego pojazdu  na maratonie, szczególnie na takim, gdzie jest dublowanie amatorów i gdzie będzie cieżko dopchać się do wodopoju szczególnie na ostatnich pętlach, tak bardzo ważnych, czy nawet nie najważniejszych w całym maratonie.

Ale jak to mówią: Dobrej baletnicy nie szkodzi nawet płukanie okrężnicy

Reklamy

5 responses to “Żale amatora kwaśnych jabłek

  1. Mi kiedyś ojciec miał pomagać i cham pomagał mojemu koledze i koleżance, więc połowę maratonu (tą najważniejszą 10-30km) biegłem bez wody. A potem intelygent podjechał na 30km z dwoma litrami wody i mnie poił tak jakby chciał nadrobić. A był kurna upał. To takie moje żale:) A odżywki nie raz mi kradli i w ogóle. Ale nie będę tu z forum hyde parku robił.
    Gratulacje Michał! Po co Ci ten maraton, to taki głupi dystans:) Startuj w normalnych biegach.

  2. Święte słowa:) Pozdrawiam

  3. Gratulejszyn medalu!!!! Tak patrzyłem na wyniki i się zastanawiałem co tak słabo? Dobrze, że dubla nie dostałeś 😉
    Co do picia to na Maratonie Warszawskim elyta ma przydzielonego rowerzystę z warszawskiej Masy Krytycznej który wiezie private płyny i odżywki.Mała rzecz a cieszy. Inni mogliby brać przykład….
    Co do butów to chyba szkoda prądu. Ale poczekam jak wypadną w Twoim teście….

  4. E, nie jest tak źle z czasem – o całe 40 sekund wygrałbyś z tą kobietą, która zwyciężyła w Paryżu ; )

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s