Spowiedź w deszczu

Dziki kwitnący sad w Rękusach. Ciepły deszcz na rozbieganiu i kuna przebiegająca drogę.

Właściciel Talus, którego syn zginął bez wieści w Bitwie pod Verdun, zebrał ciała żołnierzy rosyjskich i niemieckich z okolicznych terenów i pochował na górce w Talusach. Leżą tam wrogowie połączeni przez śmierć, jak bracia , co śpią w jednym łóżku.

Przebiegam obok tego wszystkiego, spojrzeniem dotykam ich grobów. Może się obudzą i pójdziemy na piwo.

Może opowiedzą mi jak bardzo kochali, że czekała na nich ta, co teraz nawet próchnem nie jest. A była taka piękna i delikatna. Nadal cudnie się uśmiecha, szczególnie teraz kiedy pada ciepły letni deszcz, a jego krople spływają po mokrych policzkach.

Ona się uśmiecha i patrzy w Twoje oczy. To było sto lat temu, już dawno czas ją zgarbił i pomarszczył i umarła. Może ułożyła sobie życie z kimś innym, gdy Ty nie wróciłeś z wojny- najgłupszej rzeczy jaką wymyślił człowiek.

A przecież mogłeś żyć, nawet przez chwilę, bo teraz i tak już by Cię nie było. Żyć z nią i być szczęśliwym, mieć dzieci i wnuki i umrzeć ze starości , gdzieś w Dolnej Wesfalii między 45 a 50 rokiem ubiegłego stulecia.

Teraz to już nie ważne. Zostaliśmy tu sami i tylko czasem widzimy się na rozbieganiu.

Co daje mi rozbieganie? Ciężko powiedzieć- najlepiej samemu spróbować

„Święty, święty, święty – blask kłujący oczy
Święta, święta, święta – ziemia, co nas nosi

Święty kurz na drodze
Święty kij przy nodze
Święte krople potu
Święty kamień w polu
Przysiądź na min, panie
Święty płomyk rosy
Święte wędrowanie”
„Sanctus”- Stachura

Reklamy

5 responses to “Spowiedź w deszczu

  1. 🙂
    ostatni raz słyszałem ten kawałek dobre dziesięć lat temu…

    to po to wymyślono internet!

    zdrówko

  2. Też mam na swojej drodze gdzie robię rozbieganie kilka grobów niemieckich żołnierzy z I wojny światowej. Nawet nie są to groby. Okoliczni rolnicy orząc pole zobaczyli ludzkie kości. Starzy ludzie powiedzieli im czyje to są kości. Zasadzili więc w tym miejscu las. Teraz ciekawie to wygląda; naokoło pola a tu kilka arów lasu. Zawsze kiedy tam dobiegam wita Mnie tam gwar ptaków; jako że nikt tam nie chodzi ptaki urządziły tam sobie siedzibę … i śpiewają im codzień radosne pieśni. A Ja pozdrawiam ich tam przebiegając co kilka dni.

    Wojna … najgorsze zło jakie wymyślił człowiek. Wojna … morze klęski człowieka nad samym sobą.

  3. Masz rację Jurku, a dzięki bieganiu, temu, że możemy się poruszać i przebiec obok śmierci, bardziej czuję że żyję. Pozdrawiam

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s